Z prosektorium w Jeleniej Górze wydali inne ciało. Pomyłka wyszła na jaw chwilę przed pogrzebem.
- Nie mogę dojść do siebie - mówi ze łzami Andrzej Matuszewski. Kilka dni temu, tuż przed pogrzebem żony na cmentarzu komunalnym przy ulicy Sudeckiej w Jeleniej Górze, przeżył szok. W trumnie zamiast niej leżało ciało staruszki. Ubrane było w rzeczy żony pana Andrzeja, które przygotował i zawiózł do prosektorium.
- Nogi się pode mną ugięły - opowiada poruszony. - O mało nie zemdlałem. Nie zniósłbym tego, że w grobie leży obca osoba - wyznaje.
Andrzej Matuszewski jak przez
mgłę pamięta, że pracownicy zakładu pogrzebowego szybko wynieśli z kaplicy trumnę i odjechali. Wszystko to działo się zaledwie 15 minut przed ceremonią pogrzebową. Rodzina i przyjaciele, którzy przybyli, aby pożegnać zmarłą i towarzyszyć jej w ostatniej drodze, musieli czekać prawie godzinę, aż fatalna pomyłka zostanie naprawiona. Ale i tak nie obyło się bez kolejnego skandalu.
Po powrocie karawanu, gdy otworzono trumnę, Matuszewski zauważył na twarzy żony krew.
- Leżała na boku, a nie jak powinna na plecach ze splecionymi rękoma - mówi z goryczą. I zastanawia się nad tym, czy sprawę skierować na drogę sądową. Także jego synowie są wstrząśnięci tym, co się wydarzyło w dniu pogrzebu ich matki.
- Do pomylenia zwłok doszło w prosektorium - przyznaje Halina Bednarczyk z jeleniogórskiego zakładu pogrzebowego Halma. Jak dodaje, wysłała w tej sprawie skargę do dyrekcji Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze, przy którym działa prosektorium. - Chcemy, aby publicznie przeproszono rodzinę i nasz zakład - zaznacza.
Jadwiga Reder-Sadowska, miejski rzecznik praw konsumentów Urzędu Miasta w Jeleniej Górze, także uważa, że ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za tak wstrząsające zdarzenie.
- To ewidentne niewykonanie usługi - twierdzi. - Przecież pan Matuszewski zapłacił za przygotowanie ceremonii, a więc i przygotowanie ciała zmarłej do pogrzebu - mówi Jadwiga Reder-Sadowska i zapowiada pomoc w napisaniu skargi. Uważa, że można zażądać zwrotu części poniesionych kosztów związanych z pochówkiem.
- Zwłoki nie zostały potraktowane z godnością, skoro zostały pomylone - mówi Małgorzata Sadowy-Piątek, dolnośląski rzecznik praw pacjenta. - Rodzina może dochodzić swoich praw przed sądem oraz zgłosić sprawę w miejscowej prokuraturze.
Stanisław Woźniak, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Jeleniej Górze, jest na urlopie. Jego zastępca był nieuchwytny i mimo próśb nie skontaktował się z nami.