Ośmiu celników z wrocławskiego Urzędu Celnego jest podejrzanych o branie łapówek.
Z powodu ich zaniedbań Skarb Państwa stracił co najmniej pół miliona złotych - takie są ustalenia śledztwa prowadzonego od kilku lat w szczecińskim wydziale Prokuratury Krajowej.
Jeden z wątków sprawy trafił już do sądu, gdzie toczy się właśnie proces biznesmenów, którzy przemycali towary z Dalekiego Wschodu. Oskarżonych o branie łapówek jest też dwóch celników.
Celnicy brali od 100 dolarów do nawet 24 tysięcy złotych. W zamian przymykali oko i niezbyt dokładnie sprawdzali transporty towarów z Dalekiego Wschodu.
W ogóle nie sprawdzali, co jest w kontenerach. Tylko pobieżnie kontrolowali podsuwane im przez przemytników próbki towarów. Stosowali wobec nich preferencyjne stawki celne zamiast wyższych.
Jak mówi szefowa szczecińskiego wydziału Prokuratury Krajowej Renata Pietrzak, można się w tej sprawie spodziewać nowych podejrzanych