RSS   |   
Zarejestruj się   |    Zaloguj się   |    Zaloguj przez facebook
Szklarska Poręba » Kopalnia złota w Złotoryi: Klątwa zamordowanego zakonnika

Kopalnia złota w Złotoryi: Klątwa zamordowanego zakonnika

2010-07-23, Aktualizacja: 2010-07-23 18:36

Polska Gazeta Wrocławska Piotr Kanikowski

O złotoryjskich zmarłych mówi się, że leżą w złocie. Szczera prawda. U podnóża Góry Mikołaja, na której znajduje się cmentarz komunalny, jest bowiem wejście do "Aurelii", jednej z najstarszych na Dolnym Śląsku kopalń złota.

W złotoryjskiej kopalni udostępniono turystom 100 metrów korytarzy. Reszta jest zasypana (© fot. Piotr Krzyżanowski)

Masz zdjęcie do tego tematu? Wyślij»
Goniąc żyłę kruszcu, wijącą się w twardych, powulkanicznych skałach, górnicy od średniowiecza penetrowali wnętrze góry. Tylko część wydrążonych przez nich korytarzy i szybów została udostępniona turystom. Zasypana przez Niemców reszta stanowi tajemnicę i rozpala umysły poszukiwaczy skarbów.

Tadeusz Skiba, który oprowadza wycieczki po kopalni, zatrzymuje się na dłużej przy niewielkim, wąskim szybiku, podświetlonym reflektorami. Najczęściej to z niego, jak twierdzi, dobiegają jęki zamordowanego przed wiekami mnicha.

Legenda wiąże obecność ducha ze zbrodnią popełnioną w podlegnickich Mikołajowi-cach, gdzie w średniowieczu również wydobywano złoto.
Tadeusz Skiba: - W owym czasie do górników przyszedł mnich. Czynił im wyrzuty: "Bierzecie, bracia chrześcijanie, złoto, a klasztor biedny w potrzebie. Będziecie płacić dziesięcinę". Całe wydobywane na Śląsku złoto dzielono więc odtąd na dziesięć części i tę dziesiątą oddawano klasztorowi. Z czasem jednak apetyt mnicha wzrastał, zakonnik chciał coraz więcej złota i coraz natarczywiej egzekwował swój podatek.
∨ Czytaj dalej
Gdy zagroził rzuceniem klątwy na kopalnie, górnicy, chcąc nie chcąc, oddali mu cały urobek. Braciszek oddalił się, nawet nie podziękowawszy.

Dłużej tak być nie mogło. Górnicy się zbuntowali. Zwołali naradę i ustalili, że trzeba chciwego mnicha ukatrupić. Kiedy więc następnym razem przyszedł po podatek, podstępem zaciągnęli go w ciemny korytarz i pozbawili życia.

Metoda była drastyczna. Okazała się jednak nie do końca skuteczna, bo mnich powraca jako duch i przerażającym głosem wciąż domaga się dziesięciny.
Słyszano go w różnych śląskich kopalniach złota, które zdążył przed śmiercią przekląć co do jednej. Nie wiedzieć cze-mu najgłośniej jęczy w Złotoryi.
Według innej legendy to nie chciwy braciszek, ale złotoryjski górnik w stanie wskazującym na eteryczność błąka się od wieków po chodnikach "Aurelii". Był ponoć szczęściarzem, który odkrył w kopalni sporą żyłę złota i nie podzielił się tą wiedzą z biedującymi kompanami. Pragnął bogactwa tylko dla siebie. Z wydobyciem kruszcu wstrzymywał się jednak do czasu, aż jego córka miała iść do komunii i w sakwie zrobiło się pusto. Gdy koledzy wyszli na powierzchnię, po kryjomu opuścił się w czeluść kopalni.

Po kilku uderzeniach oskardem otworzyła się przed nim skalna rozpadlina błyszcząca od złota w przygasającym z wolna świetle lampy. Górnik wypchał kieszenie cennym kruszcem. Wziął tyle złota, ile był w stanie unieść.

Ale kiedy próbował wrócić na powierzchnię, stracił orientację w ciemnościach. Nie mógł odnaleźć wyjścia.
Kompani i rodzina próbowali go szukać w kopalni, ale mężczyzna jakby się zapadł pod ziemię. W dniu Pierwszej Komunii Świętej córka chciwca lała łzy za ojcem. A jej szlochom wtórował spod ziemi płacz górnika. Odtąd co roku, gdy złotoryjskie dzieci idą do pierwszej komunii, duch z "Aurelii" zawodzi i rozpacza z tęsknoty za córką.

Pomimo upiornych indywiduów kręcących się po kopalni, w upalny dzień bardzo przyjemnie jest przespacerować się stumetrową podziemną trasą. Przez cały rok utrzymuje się tutaj przyjemny chłód. Według krążących wśród poszukiwaczy skarbów legend kopalnia była znacznie bardziej rozległa i łączyła się z siecią tajemnych przejść pod centrum Złotoryi. Tunele pod starówką istnieją naprawdę, o czym świadczą nie tylko stare mapy, ale i relacje świadków. Jeszcze w latach osiemdziesiątych zapuszczały się w nie złotoryjskie wyrostki.

Jedno z wejść odkryto niedawno na boisku Szkoły Podstawowej nr 1. Inne wiodło z jednej z kamienic w Rynku, jeszcze inne spod schodków na ul. Solnej.
wygląda złotoryjskie złoto. Znalazł je Piotr Ruciński

Jak dotrzeć do kopalni?

Choć to niemal centrum Złotoryi, kopalnię niełatwo znaleźć. Turyści niezmotoryzowani powinni kierować się w stronę cmentarza ulicą Cmentarną, potem skręcić w ulicę Bolesława Chrobrego, zejść schodami przy byłej fabryce butów do podnóży Góry Mikołaja. Turyści zmotoryzowani dojadą tu skręciwszy z ulicy Legnickiej na Chojnów. 100 metrów dalej, koło hurtowni obuwia, muszą zjechać w polną drogę ze strzałkami pokazującymi kierunek, która zaprowadzi ich prosto pod kopalnię.

Godziny zwiedzania, ceny biletów

Kopalnia Złota "Aurelia" w Złotoryi jest czynna od środy do soboty w godzinach 9-16 oraz w niedzielę od godz. 10 do godz. 15. Po podziemiach oprowadza przewodnik. Dorośli płacą za wstęp 5 zł. Dzieci do lat 12 zwiedzają kopalnię za darmo. Młodzież od 12. roku życia i studenci oraz grupy zorganizowane mogą kupić bilet ulgowy (3,50 zł).

Przeczytałeś?

Oceń ten artykuł
+

Ocen pozytywnych

Ocen negatywnych

1 0
-

Komentarze (1)

Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

julita (gość) 2010-08-02 20:25

Ciekawe informacje ze Złotoryi o kopalni złota.

0 / 0 odpowiedz

Wydarzenia dnia

ZOBACZ TEŻ

Sonda

Czy wybierasz się na Noc Muzeów?

Ogłoszenia motoryzacyjne

Ogłoszenia pracodawców

  • Przedstawiciel handlowy Wrocław
    Doskonała i dobrze zorganizowana praca dodatkowa. Jeśli w aktualnej pracy odwiedzasz klientów indywidualnych, będziesz mieć kolejny, dobry produkt do za...
  • Kurier Legnica
    zatrudnie osobe z własna działalnoscią gospodarczą na stanowisko kurier z własnym autem jako podwykonawca Firmy kurierskiej
  • Doradca ds.nieruchomości - Pośrednik Wrocław