Ten spór sprowokował minister Skarbu Państwa Aleksander Grad, gdy 22 lipca ogłosił, że wystawi na sprzedaż od 10 do 41 proc. akcji KGHM. Mógł się spodziewać, że na związki zawodowe podziała to jak płachta na byka. I rzeczywiście - już dzień później ogłosiły pogotowie strajkowe i wysłały do prezydenta, premiera oraz prezesa KGHM list, który uważają za początek sporu zbiorowego.
Związkowcom od razu przypomniała się historia z 1992 roku oraz rząd Hanny Suchockiej, który też miał problem z dziurą budżetową i też chciał go rozwiązać sprzedając KGHM za 400 milionów dolarów amerykańskiej firmie Asarco. 40-dniowym strajkiem w obronie Polskiej Miedzi załoga odwiodła liberałów od tej transakcji.
I - jak się okazało - uratowała swoją firmę oraz swoje miejsca pracy, bowiem kilkanaście lat później Amerykanie splajtowali, a ich majątek poszedł pod młotek. Skarb Państwa też na tym dobrze wyszedł. Tylko w ostatnich czterech latach pobrał z KGHM dywidendę trzykrotnie wyższą niż suma, za jaką był gotów odsprzedać Polską Miedź.
Po natychmiastowej, gwałtownej reakcji związków na plan Grada, rząd posłał w stronę Zagłębia Miedziowego łagodzący komunikat: że sprzeda nie cały pakiet udziałów w KGHM, a jedynie 10 procent. Jednak ta deklaracja wcale nie uspokoiła załogi koncernu. Zdaniem Józefa Czyczerskiego, przewodniczącego Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność, nie można wykluczyć, że jakiś nastawiony na szybki zysk fundusz inwestycyjny po cichu zgromadzi wystarczająco duży pakiet akcji, by przejąć kontrolę nad spółką, wycisnąć z niej maksymalny zysk i pogrzebać, nie troszcząc się o los regionu. Im mniejszą ilością udziałów dysponuje Skarb Państwa, tym łatwiej może się spełnić ów czarny scenariusz.
W ramach sporu zbiorowego Solidarność zażądała więc od zarządu KGHM zaniechania dalszej prywatyzacji. Władze spółki uważają, że nie mogą być adresatem tego roszczenia, więc sporu zbiorowego nie ma.
- Zarząd nigdy nie prywatyzował i nie będzie prywatyzował Polskiej Miedzi - mówi Herbert Wirth, prezes KGHM.
- Na szczęście to nie do zarządu należy ocena, czy spór zbiorowy trwa, czy nie - odpowiada Józef Czyczerski. - My uważamy, że trwa i jest na etapie rokowań. Wiemy, że o prywatyzacji decyduje właściciel. Ale pomiędzy walnymi zgromadzeniami akcjonariuszy właściciela reprezentuje zarząd. To dlatego skierowaliśmy nasz postulat do zarządu.
Inny spór zbiorowy z zarządem KGHM toczy Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego, który zgłosił 6 postulatów, m.in. co najmniej dziesięcioletnich gwarancji zatrudnienia, rewaloryzacji pensji o minimum wskaźnik inflacji, wycofanie z prokuratury wniosków przeciwko uczestnikom sierpniowego strajku. ZZPPM zakończył rokowania, spisał protokół rozbieżności i czeka na rozpoczęcie mediacji.
Mediatorem ma być prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski. Jeśli jego misja się nie powiedzie w Polskiej Miedzi znów może dojść do wyniszczającego wielodniowego strajku.
Emerytura
Z 3 do 5 procent wzrosła w KGHM składka na Pracowniczy Program Emerytalny, do którego przystąpiło już 82 proc. załogi Polskiej Miedzi. Dzięki temu po zakończeniu kariery zawodowej będą otrzymywać wyższą emeryturę. Zwiększona składka będzie naliczana począwszy od wypłat za miesiąc wrzesień. Pracowniczy Program Emerytalny - realizowany we wszystkich odziałach i Biurze Zarządu KGHM Polska Miedź SA - wprowadzono 5 lat temu. Polega na tym, że pracodawca opłaca składki pracownikowi, który przystąpił do programu.