Golem, który niejako charakteryzuje całą rundę jesienną w wykonaniu Sotirovicia, była bramka z Odrą Wodzisław. Serb zaczął mecz w podstawowym składzie, ale po kilkunastu minutach sygnalizował zmianę. Przy linii bocznej stał już gotowy do wejścia na boisko Łukasz Medej, kiedy Sotirović dostał piłkę, uderzył i zapisał kolejne trafienie na swoim koncie.
Wiosną Serb już nie narzeka na żadne dolegliwości, czuje się lepiej, zagrał we wszystkich meczach od pierwszej do ostatniej minuty, ale nic nie strzelił. Sytuacji bramkowych miał kilka, lecz piłka nie chce po jego strzałach wpaść do bramki. W meczu z Lechią Gdańsk mógł przynajmniej dwa razy trafić do siatki. Przy stanie 1:0 znalazł się sam przed bramkarzem rywali, ale ten instynktownie zdołał odbić piłkę. Dwie minuty później było już 1:1. Po przerwie sytuacja była podobna, z tym że Sotirović po pierwszym uderzeniu z kilku metrów jeszcze dobijał, ale Paweł Kapsa nie dał się pokonać. Co ciekawe, kilka minut po tej sytuacji Lechia zdobyła, jak się okazało, zwycięskiego gola.
Później napastnik Śląska pięknie uderzył jeszcze z rzutu wolnego, ale bramkarz Lechii zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką.
- Zabrakło mi dzisiaj szczęścia. Zwłaszcza pod koniec meczu miałem dobrą okazję, ale ten mecz był dla mnie dość niefortunny. Strzelałem, ale nic nie chciało wpaść do siatki - komentował po meczu z Lechią Sotirović. I tu kolejna ciekawostka. Jesienią Sotirović takich okazji jak te z Lechią praktycznie nie miewał. Często strzelał gole mając pół sytuacji po przypadkowych zagraniach, jak na przykład w spotkaniu z Koroną Kielce, kiedy Tomasz Szewczuk uderzał na bramkę rywali, ale po drodze przypadkowo dopadł do piłki Sotirović i posłał ją w samo okienko.
- Rzeczywiście, jesienią Sotiroviciowi wchodziły te bramki, a teraz coś nie chce mu wpaść - zaczyna rozmowę Janusz Kudyba, trener Miedzi Legnica, a przed laty wybitny napastnik między innymi Śląska Wrocław. - Ale jestem spokojny o Vuka. Ważny będzie ten pierwszy gol. Jak się odblokuje, to później będzie łatwiej. Może to banalne, ale wiem, co mówię, bo sam przecież nieraz bywałem w takiej sytuacji w swojej karierze, że nie chciało wpaść, a jak zaczęło, to było już z górki - przekonuje Kudyba. W przypadku Sotirovicia przeszkodą może być jednak psychika.
Jeszcze w okresie przygotowawczym trener Ryszard Tarasiewicz zwracał uwagę, że Serb za długo rozpamiętuje niewykorzystane sytuacje. A to były tylko sparingi. Co więc mówić o meczach o punkty? - Tutaj też jestem spokojny - stwierdza Kudyba. - Sotirović to doświadczony gracz i wie, jak to jest z tym strzelaniem. Napastnik musi być silny psychicznie, bo w przeciwnym wypadku nie mógłby grać zawodowo w piłkę. Skoro Vuk gra, i to gra w ekstraklasie, to znaczy, że psychiczne jest mocny - dodaje. Sotirović musi zacząć strzelać gole, bo jak trafia do siatki, Śląsk nie przegrywa. W żadnym ze spotkań, w którym zdobył bramkę, wrocławianie nie schodzili z boiska pokonani.