2009-08-29 08:22:13
,
Aktualizacja
2009-08-29 08:37:46
Za ponad 450 mln zł zmodernizowano dwa kluczowe odcinki magistrali kolejowej E-30. To tak zwany korytarz paneuropejski, który łączy zachód Europy przez Polskę z Ukrainą.
Te dwa kluczowe odcinki to szlaki z Węglińca do granicy państwa w Zgorzelcu i z Wę-glińca do granicy w Bielawie Dolnej. Modernizacja pierwszego z nich poprawiła czas przejazdu, ale przebudowa drugiego odcinka przysłużyła się dobrze na razie głównie... żabom.
To właśnie one najczęściej korzystają teraz z nowych torów i to o nich było głośno, gdy masowo wysychały przy torowisku, bo projektanci zapomnieli o przygotowaniu
dla nich specjalnych przejść. W efekcie przez dwa sezony kolejarze na rękach przenosili zwierzęta przez tory. Wreszcie w tym roku w rynienkach odwadniających zamontowali specjalne pochylnie, by żaby mogły z bezpiecznie przechodzić. Trasa z Węglińca przez Bielawę Dolną i niemiecką Horkę to jedna z najkrótszych dróg z Wrocławia do Cottbus i dalej do Berlina. Jednak pociągi jeżdżą tamtędy rzadko - zaledwie kilka na dobę i to tylko towarowe.
Mogłoby ich jeździć nawet kilkakrotnie więcej, bo tory są równe, nowoczesne, a do tego mają trakcję elektryczną. Ale tak jest tylko do mostu. Przed granicznym wiaduktem na Nysie w Bielawie nowe torowisko się kończy, a trakcja urywa. Po drugiej, niemieckiej stronie rzeki nie dość, że nie ma linii elektrycznej, to brakuje nawet porządnych torów. Biegnie tamtędy tylko jeden tor, a nie - jak po polskiej stronie - dwa. Niemieckie szyny są stare i powykrzywiane. Gdyby więc polski, rozpędzony do 120 kilometrów na godzinę pociąg na nie wpadł, pewnie daleko by nie zajechał.
Czy nie było więc wyrzuceniem pieniędzy w błoto wydawanie ich na modernizację linii, z której i tak nie można w pełni korzystać? Jerzy Dul, dyrektor naczelny PKP PLK we Wrocławiu, zapewnia, że nie, bo są też plusy tej niekoniecznie dobrej sytuacji. - Chociaż raz my, Polacy, jesteśmy lepiej przygotowani niż Niemcy. Strona niemiecka nadrabia jednak zaległości i myślę, że w ciągu trzech lat będziemy tam jeździć - przekonuje Dul.